mateusz wysokiński

Dzieła kultury niosą ze sobą pewne nastroje, emocje. Są to uczucia, jakimi żył autor w momencie tworzenia, ewentualnie styl, jaki uważał za słuszną drogę życiową. Zazwyczaj w pełni szczęśliwy człowiek - taki, który realizuje się na wszystkich istotnych dla niego polach, posiadający kochającą rodzinę, zarabiający na tyle dużo, by pozwolić sobie na to, na co ma ochotę, czujący się zarówno potrzebny jak i wspierany, nie potrafi tworzyć szczerych, poruszających dzieł na temat rozpaczy czy agresji. I vice versa - człowiek, który czuje, że nie osiągnie nic więcej niż dostał od życia, zakładający, że jego marzenia nigdy się nie spełnią, źle by się sprawdzał jako malarz sielskich scenek rodzajowych czy piosenkarz reggae. Byłby za to dobrym żołnierzem czy scenarzystą horrorów.

Jednak sztuka nie tylko odzwierciedla kondycję autora. Może pełnić funkcję treningu, podobnie jak siłownia dla kulturysty. Jeżeli wesoły, wrażliwy człowiek zafascynuje się mrocznymi dziedzinami sztuki, będzie starał się czuć je całym sobą i tworzyć w tym samym klimacie, po pewnym czasie może poważnie się odmienić. Natomiast starając się wywołać szczęście, może je po pewnym czasie samoczynnie odczuwać.

Jestem niezmiernie rad, że każdy z nas ma taką moc. Musimy tylko nauczyć się właściwie z niej korzystać.